Opinia psychologiczna jest jedynym produktem naszej pracy, który żyje własnym życiem: trafia do lekarza, pracodawcy, sądu, do akt, do rąk osób, których nigdy nie zobaczymy. Wraca do nas po latach — zwykle wtedy, gdy ktoś ją kwestionuje. To dobry powód, żeby pisać ją tak, jakby miała być czytana przez kogoś nieprzychylnego.
Szkolenie porządkuje pisanie dokumentu psychologicznego w praktyce gabinetowej: kto jest odbiorcą, jakie pytanie zadał, co wolno napisać, a czego napisać nie wolno, i jak zbudować dokument, w którym każdy wniosek ma jawną podstawę. Pracujemy na strukturze: dane identyfikacyjne — pytanie i zleceniodawca — metody i warunki badania — obserwacja — wyniki — wnioski — zalecenia — ograniczenia.
Najwięcej uwagi poświęcamy trzem miejscom, w których opinie pękają. Pierwsze: wnioski mocniejsze niż dane, zwłaszcza wnioski o cechach, przyczynach i przyszłości. Drugie: pomieszanie relacji badanego z obserwacją i interpretacją w jednym akapicie. Trzecie: pisanie o osobach, które nie były badane — o drugim rodzicu, o partnerze, o przełożonym.
Osobno omawiamy język: sformułowania oceniające, których nie da się operacjonalizować, etykiety diagnostyczne w dokumencie dla nie-specjalisty, oraz sposób opisywania niepewności, który nie brzmi jak wycofanie się z wniosku.
Materiał obejmuje wymogi dokumentacji psychologicznej, zasady RODO przy udostępnianiu opinii oraz standardy etyczne dotyczące kompetencji i granic roli. Nie jest szkoleniem z opiniowania sądowego — to odrębna specjalizacja z własnymi wymogami.